niedziela, 24 lipca 2016

„Pani Nela z Saskiej Kępy podbija serce Juraty”


W dniu 23 lipca 2016 roku ( wczoraj) odbył się wspaniały pokaz mody polskiej, uznanej w Europie projektantki, Pani Doroty Goldpoint. Wydarzenie miało miejsce w Juracie i połączone było z obchodami 85-lecia rocznicy powstania kurortu wypoczynkowego, tak bardzo ukochanego przez artystów, zwłaszcza warszawiaków.

Pogoda piękna, turyści z wyraźnym zadowoleniem na twarzach ( pełen luz – pani w pidżamce wyprowadza swojego pupila na smyczy), a obok nas – obserwatorek z Wydawnictwa Psychoskok, cicha i niezwykle mrówcza praca już od wczesnych godzin porannych. Do butiku na Złotych Piaskach wpada ładna, filigranowa brunetka i… zaczyna się dziać.
Najpierw uprzejmie interesuje się nami – skąd jesteśmy i w jakim celu przyjechaliśmy, a potem sprawnie organizuje cudny mini – zakątek dla naszych potrzeb. Zaskoczyliśmy ją, gdyż wcześniej nie była poinformowana, że przyjedziemy reklamować powieść biograficzną Pani Małgorzaty Mossakowskiej – Górnikowskiej „Pani Nela z Saskiej Kępy”. Dominującym kolorem pasażu przy Złotych Pisakach, wcale nie jest słoneczny odcień piasku lecz biel. Wszystkie akcenty, ozdoby i akcesoria toną w bieli. Nie było więc dla nas zaskoczeniem, gdy „pani asystentka” zaproponowała nam dla książek zgrabny biały stoliczek i cudne lilie w szklanym wazonie jako ozdobę, oczywiście – białe.
To tytułem wstępu.
W Juracie znaleźliśmy się dzięki zaproszeniu dziennikarki, pani Małgorzaty Puczyłowskiej i za aprobatą pani Doroty Goldpoint, która wyraziła zgodę, abyśmy mogli zaprezentować książkę przybyłym na Jej uroczystość gościom i uczestnikom imprezy. W tym miejscu bardzo DZIĘKUJĘ.
„Panią Nelę z przyjemnością zaprezentowały takie postaci jak: MYRIAM CHARLAINS ( gość honorowy pokazu), Dorota Goldpoint, Beata Ścibakówna, Tomasz Stockinger, Anna Powierza, Ewa Pacuła, Małgorzata Puczyłowska. Wszystkie osoby zostały utrwalone na zdjęciach oraz w naszej pamięci jako przemiły akcent letniej soboty w Juracie.
Artyści przygotowywali się na wielki wieczór – na pokaz mody, my natomiast prowadziliśmy ciekawe rozmowy o Juracie, o Saskiej Kępie w Warszawie, o życiu i biznesie. Za poświęcony nam czas dziękuję Panu Pawłowi Górnikowskiemu, prywatnie mężowi naszej Autorki, a służbowo koledze po fachu, redaktorowi naczelnemu wydawnictwa Bauer.

Pokaz mody zorganizowany był przy molo, gospodarz wydarzenia, pan Tomasz Stockinger zadbał o wyśmienite nastroje. Pogoda dopisała, mimo szaroburego nieba, które towarzyszyło nam przez cztery godziny jazdy. Modelki – kandydatki w nadchodzącym tegorocznym konkursie Miss Polski oraz zaproszone aktorki zaprezentowały zapierającą dech w piersiach kolekcję strojów autorstwa pani Doroty i proszę nie traktować tego zdania jako formy grzecznościowej w kierunku projektantki mody, ale jako opinię kobiety, która jest wrażliwa na piękno.
Wydawnictwo Psychoskok w obsadzie: Justyna Dopytalska, Marlena Rumak i Renata Grześkowiak również prezentowało książkę pani Małgosi, bo jakże by inaczej :)


"Pani Nela z Saskiej Kępy" do nabycia na stronie:


http://tylkorelaks.pl/535-pani-nela-z-saskiej-kepy-9788379005826.html

Renata Grześkowiak
służbowo - redaktor wydawnictwa
prywatnie - poetka zakochana w pięknie tego świata

Brak komentarzy:

...............................

ciiiii....
tylko policzek szelest czyni
muskając jedwab poszewki..
ciii....

Stołpce

Jakiś czas temu miałam przyjemność poznać się z panem Aleksandrem Janowskim.Nasze rozmowy oczywiście dotyczyły literatury w szerokim znaczeniu,ale poruszyliśmy również temat wydanych przez pana Aleksandra książek. Znałam wszystkie tytuły, czytałam recenzje,ale osobiście nie przeczytałam żadnej książki.Nie z przekory,czy niechęci do czytania,tylko ja nie lubię czytać kryminałów, przemoc jest dla mnie nie do przyjęcia i nie zamierzam kołatać sobie nią głowy w celach rekreacyjnych.Nie zraziło to pana Aleksandra,a wręcz przeciwnie...przesłał mi do przeczytania piękną historię, nigdzie jeszcze nie publikowaną i nie wydaną w żadnym wydawnictwie.

"Stołpce" to historia chłopaka, któremu przyszło urodzić się pod koniec wojny na Białorusi w polskiej rodzinie. Piękna historia rozwoju intelektualnego, samozaparcia,radości z życia,a jednocześnie świetny dokument o tamtych czasach. Polska Ludowa z jej kolorami i odcieniami,obraz niewyszukany,a jakże pociągający,bo pozwalający nam zobaczyć Polskę oczami młodego intelektualisty,ambitnego,rozumnego i całkiem zdrowo myślącego. Styl i kultura pisarska pana Aleksandra zachęciła mnie do zakupu jego książek i zamierzam je sobie wszystkie przeczytać. W sprzedaży są już dwie części: "Tłumacz - reportaż z życia" I i " Reportaż z życia" II.
Miła nowina...Biografia Pana Aleksandra doczeka się niebawem kontynuacji w części trzeciej :)))
Tak to jest, z każdego podwórka inny snop światła bije,a wszystkie rozjaśniają naszą historię:)

OPADANIE

Spadam w dół... Powoli... świadomie regulując prędkość.
Mam czas rozejrzeć się dookoła.
Mijam drwiny i kpinę pseudo przyjaciół.
Uśmiechają się nieszczerze, wystawiając zębiska
gotowe pokąsać.
Zahaczam o tak zwaną troskę....
Nie żebym miała coś przeciwko zatroskaniu (matka troszczy się o dziecko) , ale jest mi to zbyteczne.
Spadam...
I co.... w trosce o moje pośladki ktoś rozłoży siatkę na dole?
Lecę sobie i myślę o tym co na górze...
O ambicjach , planach , marzeniach...
Wiele tego było. Zrywy następowały w dość systematycznych odstępach.Serce wyrywało się z piersi gotowe do wyższych celów....... umysł spał... i spał.... i spał...
Fajnie tak sobie lecieć w ciemną pustkę.
Nic nie boli , nikt nie przeszkadza.
Tylko delikatny szum w uszach nuci zapomnianą melodię.
Jakieś tchnienie budzi nostalgię za młodością,
może nawet za marzeniami. Ale przemija.
Widocznie przecięły się nasze drogi gdzieś w czasoprzestrzeni...
Znowu jestem spokojna..
Spadam sobie delikatnie, zwiększając prędkość.
Szum w uszach miesza się z szumem fal , z trzepotaniem
ptasich skrzydeł w parku, z " Franią" która w monotonii
swych obrotów posiadała moc wyciszenia i uśpienia małej dziewczynki, wtulonej w kupkę prania, w zaparowanej łazience.
To szum wspomnień o przeszłości.
Dobra ona była, ale przeminęła...
Zamykam oczy....
Przemijam...