wtorek, 29 lipca 2008

Frajda:))))))))))))

Żeby nie siedzieć jak ten poeta nad dziewiczo - białą kartką papieru
od razu popadnę w euforię....
Zostałam członkinią Partii Dobrego Humoru :)))
JA... Renezja, Czarnarena, Czarna Mamba, a nawet Rajska Ptaszyna:)))
Ja, ja , ja...właśnie ja:))) Która wieczorami popada w doły nie do wygrzebania.... Doprowadzająca do furii najbliższych, w swoich poetycko- lirycznych nastrojach.
Ja płacząca jak bóbr już na sam widok łez u innej osoby...

Świadomość,że ktoś widzi we mnie pozytywy ( bo są :) ) jest niezwykle radosna i budująca.
Wtedy nie tylko uśmiechać się do bliźnich łatwiej. Gotowam pokazać układ całego mojego uzębienia, dopóki jeszcze go posiadam:)
W przyszłości... po nabyciu zgrabnej "szuflady", zacznę filuternie uśmiechać się zza wachlarza...tylko oczami.
Ale na razie czym chata bogata....całą szczerą gębą.
Oops.... Damy nie śmieją się "całą gębą" , damy śmieją się półgębkiem z miną zaskoczonej dziewicy:)
Na szczęście ja nie jestem zaskoczoną damodziewicą, tylko poetką...gatunkiem egzotycznym na wymarciu, który robi co chce i jest mu z tym zawsze do twarzy:)))

Takie mi jakieś myślątka biegają po głowie....tak się przechwalam jakbym była pępkiem tej wszechrzeczy o radosnym usposobieniu...
A któż to się poznał na Renezji?
Kto wpadł na ten szalony pomysł, aby obdarować ją tym kawałkiem kartonika, który wprawił ją w tak wyśmienity nastrój?

Ano....jak się jest "Renezją" to znaczy ,że ma się swojego "Taboo"...Anioła Stróża, Psotnika - Satyryka fantastycznego:) wspaniałego kolegę Tadeusza Buraczewskiego.
Nasze jakże zbliżone światy poetycki i satyryczny połączyło jedno zdanie....
"Poeta to nieudany satyryk". Pozwoliłam sobie nie zgodzić się z tą tezą, co Tadeusza rozbawiło i sprowokowało do dalszego dialogu:)))
Pozdrawiam ciepło tego wspaniałego Poetę- Satyryka z mojego cudownego, aczkolwiek zaspanego lekko Konina- Pegazina :)))
I dziękuję bardzo za "Igielnik" , pozytywny ładunek energii:)))))

3 komentarze:

Tomi pisze...

A wiesz, że na tym blogu pierwszy raz jestem i cieszę się, że czarna grafika nie oznacza czarnowidztwa, czarnomyślenia ;-) Pozdrawiam i ide na poetycki ;-)))

rena pisze...

No no...trafia się tu czasem ponura wizja świata.... ale kobiety tak mają... muszą systematycznie pobiadolić , bo to im do życia niezbędne :))))

Leszek. K. pisze...

Jesteś najważniejsza.
 
Dzień
rozpoczynam twoim kolorem
tęsknotą
zakończył się mój sen
pamiętam
twoje oczy rozmarzone
dwoje z nieba
rozbłysłych gwiazd
 
Pragnę
poczęstować cię kawą
która zna moich pragnień smak
twój obraz
chcę zasuszyć w zielniku
zapachem twoim
 - upajać się co dnia
 
Ty jesteś
dla mnie najważniejsza
umieszczę  cię
wśród kwiatów bzu
twe usta
zwilżę całym sobą
myślą
jestem z tobą - zawsze tu
 
Wiem
że piszesz piękne wiersze
w nich
zaklęta nieba pieśń
zapach kwiatów kaczeńca - wiosną
który przetacza się wśród łąk
 
Leszek K.

...............................

ciiiii....
tylko policzek szelest czyni
muskając jedwab poszewki..
ciii....

Stołpce

Jakiś czas temu miałam przyjemność poznać się z panem Aleksandrem Janowskim.Nasze rozmowy oczywiście dotyczyły literatury w szerokim znaczeniu,ale poruszyliśmy również temat wydanych przez pana Aleksandra książek. Znałam wszystkie tytuły, czytałam recenzje,ale osobiście nie przeczytałam żadnej książki.Nie z przekory,czy niechęci do czytania,tylko ja nie lubię czytać kryminałów, przemoc jest dla mnie nie do przyjęcia i nie zamierzam kołatać sobie nią głowy w celach rekreacyjnych.Nie zraziło to pana Aleksandra,a wręcz przeciwnie...przesłał mi do przeczytania piękną historię, nigdzie jeszcze nie publikowaną i nie wydaną w żadnym wydawnictwie.

"Stołpce" to historia chłopaka, któremu przyszło urodzić się pod koniec wojny na Białorusi w polskiej rodzinie. Piękna historia rozwoju intelektualnego, samozaparcia,radości z życia,a jednocześnie świetny dokument o tamtych czasach. Polska Ludowa z jej kolorami i odcieniami,obraz niewyszukany,a jakże pociągający,bo pozwalający nam zobaczyć Polskę oczami młodego intelektualisty,ambitnego,rozumnego i całkiem zdrowo myślącego. Styl i kultura pisarska pana Aleksandra zachęciła mnie do zakupu jego książek i zamierzam je sobie wszystkie przeczytać. W sprzedaży są już dwie części: "Tłumacz - reportaż z życia" I i " Reportaż z życia" II.
Miła nowina...Biografia Pana Aleksandra doczeka się niebawem kontynuacji w części trzeciej :)))
Tak to jest, z każdego podwórka inny snop światła bije,a wszystkie rozjaśniają naszą historię:)

OPADANIE

Spadam w dół... Powoli... świadomie regulując prędkość.
Mam czas rozejrzeć się dookoła.
Mijam drwiny i kpinę pseudo przyjaciół.
Uśmiechają się nieszczerze, wystawiając zębiska
gotowe pokąsać.
Zahaczam o tak zwaną troskę....
Nie żebym miała coś przeciwko zatroskaniu (matka troszczy się o dziecko) , ale jest mi to zbyteczne.
Spadam...
I co.... w trosce o moje pośladki ktoś rozłoży siatkę na dole?
Lecę sobie i myślę o tym co na górze...
O ambicjach , planach , marzeniach...
Wiele tego było. Zrywy następowały w dość systematycznych odstępach.Serce wyrywało się z piersi gotowe do wyższych celów....... umysł spał... i spał.... i spał...
Fajnie tak sobie lecieć w ciemną pustkę.
Nic nie boli , nikt nie przeszkadza.
Tylko delikatny szum w uszach nuci zapomnianą melodię.
Jakieś tchnienie budzi nostalgię za młodością,
może nawet za marzeniami. Ale przemija.
Widocznie przecięły się nasze drogi gdzieś w czasoprzestrzeni...
Znowu jestem spokojna..
Spadam sobie delikatnie, zwiększając prędkość.
Szum w uszach miesza się z szumem fal , z trzepotaniem
ptasich skrzydeł w parku, z " Franią" która w monotonii
swych obrotów posiadała moc wyciszenia i uśpienia małej dziewczynki, wtulonej w kupkę prania, w zaparowanej łazience.
To szum wspomnień o przeszłości.
Dobra ona była, ale przeminęła...
Zamykam oczy....
Przemijam...