sobota, 22 grudnia 2007

Czas spokoju, czas refleksji, czas radości

Zawsze w okresie około świątecznym nachodzi mnie melancholia.
Zaczynam tęsknić... nie definiując powodu tęsknoty.
Szukam minionych chwil, jakiś złudnych niespełnionych marzeń.
I kiedy patrzę na zaganiany tłum, na wszechogarniający szał zakupów,
to mnie mdli..........
Nie wiem...... może to z racji mojego zawodu?
Może handel potrafi wyrwać z człowieka "tą magię"....
Jest jednak sposób na złamanie mojego dziwnego nastroju:):)
To jesteście Wy.... wszyscy którzy o mnie myślicie, przesyłacie uśmiechy
i pozwalacie czuć się dostrzeżoną i kochaną...
Moja cudowna rodzina, rozbrykana i szczęśliwa , nie daje mi wiele wolnego czasu
na zatopienie się w melancholii......
Więc dla niej i dla Was wszystkich , którzy tu zaglądacie ślę teraz najszczersze
i najcieplejsze życzenia....
Niech wszystko , co jeszcze przed Wami
będzie tak piękne , jak najmilsze wspomnienia
Niech serca Wasze rozkwitają
pojone nieustającą radością życia,
a szczere uśmiechy rozkruszą najtwardszy lód obojętności.

2 komentarze:

Ender pisze...

Spełnienia wszystkich marzeń,nawet takich o których wiesz tylko Ty:))
Barwnego,ciekawego,szczęsliwego Nowego roku:))
Braku jakichkolwiek kłopotów finansowych(pieniadze szczęścia nie dają tylko takim,którzy nie potrafia z nich korzystać:)my jakoś sobie z tymi pieniędzmi poradzimy:)))
Całusy swiątecznonoworoczne
i powodzenia dla wszystkich Twoich bliskich

rena pisze...

Bardzo Ci dziękuję, ( jednym z takich marzeń jest poznać Ciebie osobiście:):) )Moje życzenia masz na swoim blogu:) Buziaczki Tancerko:)

...............................

ciiiii....
tylko policzek szelest czyni
muskając jedwab poszewki..
ciii....

Stołpce

Jakiś czas temu miałam przyjemność poznać się z panem Aleksandrem Janowskim.Nasze rozmowy oczywiście dotyczyły literatury w szerokim znaczeniu,ale poruszyliśmy również temat wydanych przez pana Aleksandra książek. Znałam wszystkie tytuły, czytałam recenzje,ale osobiście nie przeczytałam żadnej książki.Nie z przekory,czy niechęci do czytania,tylko ja nie lubię czytać kryminałów, przemoc jest dla mnie nie do przyjęcia i nie zamierzam kołatać sobie nią głowy w celach rekreacyjnych.Nie zraziło to pana Aleksandra,a wręcz przeciwnie...przesłał mi do przeczytania piękną historię, nigdzie jeszcze nie publikowaną i nie wydaną w żadnym wydawnictwie.

"Stołpce" to historia chłopaka, któremu przyszło urodzić się pod koniec wojny na Białorusi w polskiej rodzinie. Piękna historia rozwoju intelektualnego, samozaparcia,radości z życia,a jednocześnie świetny dokument o tamtych czasach. Polska Ludowa z jej kolorami i odcieniami,obraz niewyszukany,a jakże pociągający,bo pozwalający nam zobaczyć Polskę oczami młodego intelektualisty,ambitnego,rozumnego i całkiem zdrowo myślącego. Styl i kultura pisarska pana Aleksandra zachęciła mnie do zakupu jego książek i zamierzam je sobie wszystkie przeczytać. W sprzedaży są już dwie części: "Tłumacz - reportaż z życia" I i " Reportaż z życia" II.
Miła nowina...Biografia Pana Aleksandra doczeka się niebawem kontynuacji w części trzeciej :)))
Tak to jest, z każdego podwórka inny snop światła bije,a wszystkie rozjaśniają naszą historię:)

OPADANIE

Spadam w dół... Powoli... świadomie regulując prędkość.
Mam czas rozejrzeć się dookoła.
Mijam drwiny i kpinę pseudo przyjaciół.
Uśmiechają się nieszczerze, wystawiając zębiska
gotowe pokąsać.
Zahaczam o tak zwaną troskę....
Nie żebym miała coś przeciwko zatroskaniu (matka troszczy się o dziecko) , ale jest mi to zbyteczne.
Spadam...
I co.... w trosce o moje pośladki ktoś rozłoży siatkę na dole?
Lecę sobie i myślę o tym co na górze...
O ambicjach , planach , marzeniach...
Wiele tego było. Zrywy następowały w dość systematycznych odstępach.Serce wyrywało się z piersi gotowe do wyższych celów....... umysł spał... i spał.... i spał...
Fajnie tak sobie lecieć w ciemną pustkę.
Nic nie boli , nikt nie przeszkadza.
Tylko delikatny szum w uszach nuci zapomnianą melodię.
Jakieś tchnienie budzi nostalgię za młodością,
może nawet za marzeniami. Ale przemija.
Widocznie przecięły się nasze drogi gdzieś w czasoprzestrzeni...
Znowu jestem spokojna..
Spadam sobie delikatnie, zwiększając prędkość.
Szum w uszach miesza się z szumem fal , z trzepotaniem
ptasich skrzydeł w parku, z " Franią" która w monotonii
swych obrotów posiadała moc wyciszenia i uśpienia małej dziewczynki, wtulonej w kupkę prania, w zaparowanej łazience.
To szum wspomnień o przeszłości.
Dobra ona była, ale przeminęła...
Zamykam oczy....
Przemijam...