poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Krzysztof Stanio, "Aktor też człowiek"

 



Aktor też człowiek. Śmiało można odwrócić tę tezę i powiedzieć, że każdy człowiek jest aktorem. Choć znaczenie i wydźwięk słów jest odmienny, pozostawia obecnie człowieka z pewną myślą, pytaniem o samego siebie.

Książka  o przewrotnym tytule kryje w sobie nie lada treść. Odnajdzie się w niej każda osoba, która szuka odpowiedzi na pytania: kim jestem, jakie są moje pragnienia i marzenia, dlaczego czasem jest trudno zawalczyć o to co się kocha, a także wskazówki oraz cenne rady w jaki sposób można wyjść ze swojej strefy komfortu, pokonać lęk, a wady zamienić w mocne strony.

"Aktor też człowiek" to pionierskie, bardzo dojrzałe rozprawianie o rzemiośle aktora oraz o tym czym aktorstwo nie jest. Mimo poruszania się po trudnych przestrzeniach między ludzkim psyche a duchem i ciałem, prosto i rzetelnie prowadzi czytelnika przez tekst, zachęca do samodzielnej pracy oraz ćwiczeń aktorskich.

Polecam tę lekturę wszystkim!

Bez pardonu bierz, łap i czytaj! :)

 

Dagmara Paluszkiewicz

Kulturoznawca

czwartek, 6 lutego 2020

Przeżyć w zachwycie



Życie jest jak pasmo górskie. Umiejętności jego przebycia uczymy się nieustannie.
Każde wzniesienie wymaga od nas nowego przygotowania, sił i analizy własnych doświadczeń. Ciągi dróg, niecki, rozpadliny. Jamy wyryte w sercach ze skał i piaski obsuwające grunt pod nogami.
Wcale nie jest powiedziane, że celem nadrzędnym musi być zdobycie najwyższego szczytu. Te pomniejsze, zdobywane także z wysiłkiem, są równie piękne i głęboko zapadają w serce. Przypisując życiu literackie cechy - może być prozą lub poezją istnienia.

świat kocha wtedy
gdy w pierwszej kolejności
ty pokochasz świat


Życie jest ciągłym przeobrażaniem. Natura jest tego najlepszym przykładem. Przemienia krajobraz, który ukazuje się naszym oczom w feerii barw.

brzęczy świat cały
że wiosna w barwach tęczy
nas rozkochała

nic cieplejszego
nad otulinę życia
dać ci nie mogę


W konspiracji ze Wszechświatem przeobraża i nas. Z młodych – ciekawskich i nieokrzesanych – w dojrzałych, statecznych, twardo stąpających po głazach lub śliskich źródlanych kamieniach, które pojawiają się na naszej drodze. Źródło kojarzy się z ożywieniem, z nowym powiewem i jest dodatkową energią. Wymaga jednak umiejętności przyjęcia jego natury, gdyż zachłyśnięcie się tą nowością może nas przekoziołkować i zamiast dobra pozostawić ból i niesmak. Dlatego każdy upadek winien być analizowany, a jego echo pozostawiać w nas doświadczenie naturalnej umiejętności podniesienia po nim.
Podnieść się i kroczyć dalej – oto sztuka!
Każdy osiągnięty szczyt dodaje mocy, poszerza horyzont, ładuje nasze akumulatory.
Najpiękniejsze pasma górskie tworzymy sami, kształtujemy je swoją mocą i stanowczością. Na całej połaci ustawiamy „schroniska” zbudowane trwałą przyjaźnią. Wtedy droga nie jest nigdy samotną, nawet – kiedy wędrówka zaczyna się w pojedynkę. Do tego bezpieczna i daje wytchnienie.

rozgościła się
poezja na połonin
cud wierszowiskach

spływa melodia
chórem anielskich skrzydeł
muza owiana


Najpiękniejszy krajobraz świata tworzy różnorodność pasm górskich. Ich wielkość nie ma większego znaczenia. Sens ma ich konstrukcja, przydatność i bezpieczeństwo. Stanowią indywidualny, unikatowy widok. A połączenie tych pasm niewymuszenie zapiera dech w piersi!

***
ech Życie...miłości Ty moja bolesna
kochać Ciebie nie przestanę
póki Duch trzewia w ryzach trzyma
póki Natura nie upomni się o swoje


Renezja, „Nie kuś mnie wierszem” (2020)

poniedziałek, 3 lutego 2020

Nie kuś mnie wierszem - e-book poetycki Renaty Grześkowiak

Znany jest,chyba wszystkim, urywek modlitwy: „I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw, ode złego…”
Czy poezja może wodzić na pokuszenie? Czy ulotność chwili, która otulona została słowami poetki, niczym woal, może budzić emocje? Czy mamy tu do czynienia ze swoistym wabikiem?
Tomik niczym zminiaturyzowany świat, daje się unieść w dłoniach, a wiersze, obdarzone uwagą czytającego, z małych pąków, rozwijają się w piękne kwiaty wyobraźni.
Jeśli tak się dzieje, jeżeli wiersz potrafi taki cud wywołać we wnętrzu drugiego człowieka, to znak jest tylko jeden, że Wszechświat ma ogromną moc przyciągania dusz płynących w tym samym kierunku.
„Nie kuś mnie wierszem”, to nic innego jak świadome wodzenie na pokuszenie, to chochlik z oczu Renezji, bo przecież najlepiej smakuje to, od czego jesteśmy odwodzeni!

piątek, 17 stycznia 2020

"Przypływ" - jak to się zaczęło?

W bibliotece klubu Sobieski w południowej części Florydy, między rozgrywką brydżową a lampką koniaku, spotykali się czterej humaniści z wykształcenia. Nikt już teraz nie wie, kiedy powstał ten pomysł. Wiadomo tylko, że zakorzenił się głęboko. I że z czasem zaczął obrastać w przemyślaną inicjatywę. W magazyn literacki. Florydzki, polskojęzyczny magazyn literacki. Fragmenty prozy, opowiadania, wiersze posypały się jak z rękawa, jak z rogu obfitości.
"Przypływ". Wszyscy zgodzili się na tę nazwę. Bo przecież przypływ to najpiękniejsza część dnia na Florydzie, kiedy ocean wzbiera, kiedy czuje się jego potężną energię, kiedy można dotrzeć do brzegu na bezpiecznie unoszącej fali. Przypływ jest samą energią, inspirującą i witalną!
Nieprzypadkowo więc nowy polski magazyn literacki południowej Florydy przyjął tę nazwę za swoją. Bo skojarzenie jest nie tylko z przyrodą, ale i z kreatywnością, z przypływem talentów, których mamy tu, okazuje się, wiele, z chęcią oddania w ręce nas wszystkich, mieszkańców Florydy, ale i mieszkańców po drugiej stronie Atlantyku, kraju, z którego pochodzimy, specjalnej unikalnej publikacji.
Znajdziemy w tym pierwszym numerze "Przypływu", między innymi, lekkie i zgrabne jak perełki, poruszające wiersze Marty Kisielewicz, oszczędną, a jakże komunikatywną prozę Jerzego Tabora, fragmenty wspomnień pierwszego szefa sowieckiego KGB Sierowa, w wytrawnym tłumaczeniu Aleksandra Janowskiego. Jestteż fragment książki Anny Kłosowskiej, "Czwarta koncha", której akcja dzieje się, między innymi na Florydzie i która jest obecnie promowana w Polsce na spotkaniach autorskich.

A oto co piszą o nowym magazynie jego twórcy:

Aleksander Janowski - pisarz, tłumacz z języka rosyjskiego, białoruskiego i
ukraińskiego, członek Związku Literatów Polskich:
"Beware what you wish for" powiadają Amerykanie. Dlaczego? – spyta ktoś. Bo się marzenie spełni i będziesz miał problem. O czym więc marzyła garstka zapaleńców w Lake Worth? O własnym polskojęzycznym florydzkim magazynie literackim! Takiej papierowej, pojemnej „cegle" do czytania w ojczystym języku! Tu i teraz, na miejscu.
- Porywacie się z motyką na Słońce, przecież nawet w Polsce nie każde miasto wojewódzkie ma taki magazyn – dawali głos co rozsądniejsi przyjaciele...- Miami nie ma, Orlando nie ma, nawet takie metropolie amerykańskie jak Nowy Jork, Los Angeles i Chicago nie mają, a wy – przepraszam - co?
A my „rozumni szałem" mimo to chcieliśmy widzieć własny, florydzki, nasz, polski, specyficzny i unikalny ,„tymi ręcyma" wylepiony magazyn literacki. Chcieliśmy i już! No i mamy! Ot, kłopot! Pokochajcie, proszę, Państwo szczerze naszego niemowlaka. Dziękujemy."

Anna Kłosowska, filolog, romanistka, wieloletnia pracowniczka Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, pisarka i poetka:
"Przypływ" korzysta z przyjaznej atmosfery klubu im. Sobieskiego w Lake Worth. Oby zacumował w nim na długo, jak w zacisznej przystani. Jest nam wszystkim potrzebny. To jaki będzie zależy nie tylko od kreatywności jego twórców, od tych, "którym się chciało" ale i od licznych czytelników i sympatyków. Sięgnijcie więc Państwo z dumą po nasz unikalny magazyn literacki! Przyklaśnijmy wszyscy tej pięknej inicjatywie! Pierwszy numer już w księgarniach.
Miłego czytania!"


Marta Kisielewicz, poetka i pisarka:
Myślę, że „Przypływ” wypełnia lukę, jaką jest brak polskojęzycznej platformy literackiej. Piszący w ojczystym języku na emigracji, doskonale zdają sobie sprawę, jak ważne jest kultywowanie polskiego słowa, zwłaszcza dla nas, żyjących w rozsypce tu, na Florydzie. Uważam, że nadszedł czas na otwarcie drzwi dla nowej fali twórczości emigracyjnej, niekoniecznie, jak w przeszłości, opierającej się na walce o przetrwanie i traumie rozstania z krajem. Popierajmy unikatowy „Przypływ”, czytajmy polskich autorów tworzących na obczyźnie, bo warto.

Jurek Tabor, aktor, muzyk, pisarz i poeta:
Po prostu robimy swoje. Codziennie, często co-nocnie. Bez wielkich słów. Na własną miarkę, jak zalecał Wojtek Młynarski.
Tylko tyle.

Wersja papierowa:

https://bonito.pl/k-1743508-przyplyw-magazyn-literacki-nr-001-2019?fbclid=IwAR1LRabM9L2Csslhy1DyjqFsOliAdRXr95M_3ivk_N6CQ8PS1NLSBYqmcPE

*„Przypływ" jest już dostępny także w elektronicznej wersji

piątek, 11 października 2019

"Gdyby ocean milczał" - Anna Wysocka-Kalkowska

Jako jedna z pierwszych miałam przyjemność zapoznać się z treścią książki, gdyż zajęłam się przygotowaniami do jej wydania. Nie będę obiektywna!
Talent literacki Ani Kalkowskiej od pierwszej książki tylko wzrasta i zaskakuje wyobraźnią i stylem pisarskim, który wnosi Autorkę na coraz wyższy poziom.
Treść powieści wzrusza, fabuła świetnie się rozwija i pomimo tego, że nie ma w tej książce "pędu", opis życia bohaterów sprawia, że chce się do nich jechać, chce się pooddychać ich powietrzem, ich atmosferą.
Jeśli ktoś chce poznać Anię - Autorkę, to niech przeczyta tę książkę. Znajdzie ją między wierszami, w tkliwości głównej bohaterki, w upartym dążeniu do celu, w umiejętności okazywania uczuć, w niezwykłej troskliwości.
Pisarz zawsze wkłada część siebie do swoich utworów, Ania do "Oceanu..." włożyła spory kawał własnego serducha i własnej osobowości. Kto ją zna, potwierdzi, że mam rację!
Celowo nie poruszam wątku fabuły, książka jeszcze w drukarni, zatem niech ukaże się, znajdzie chętne przeczytania umysły i zacznie bajać szumem oceanu, jak piękna muszla przyłożona do ucha.
Zdjęcie muszelki pobrane z Internetu.
Do nabycia:
http://tylkorelaks.pl/840-gdyby-ocean-milczal.html?fbclid=IwAR2_qoZLI_RkmlQkPc6RzvqkeHitTWeT4BRg9IeLwukE2FvGnhd1ddgQ1R8

środa, 19 czerwca 2019

Wysyp dobrych wiadomości w przeddzień Bożego Ciała, czyli początku przedłużonego weekendu:)

Dzisiaj zbieram prawdziwe zawodowe żniwo! Dotarła książka Anki Mrówczyńskiej "Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk" - pierwsza z serii młodych bogów...
Dotarły książki Marty Paszkiewicz - SHIH TZU - ANIOŁ NIE PIES
Otrzymaliśmy również list gratulacyjny z kancelarii Prezydenta RP - Andrzeja Dudy.
Myślę, ze ten weekend będzie prawdziwym relaksem, bo wszystkie zamierzenia zostały zrealizowane w terminie.
Gratuluję całej załodze Psychoskoku i życzę udanego wypoczynku! :)

List gratulacyjny z Kancelarii Prezydenta RP

Z prawdziwą satysfakcją prezentuję pismo z Kancelarii Prezydenta RP - Andrzeja Dudy, skierowane do "mojego" Autora Arno Giese. Mam przyjemność współpracować z Panem Arno przy wydaniu jego książek, w tym zauważonego przez samego Prezydenta woluminu "Niewolnicy III Rzeszy z literą P."

http://tylkorelaks.pl/819-niewolnicy-iii-rzeszy-z-litera-p-polacy-na-robotach-przymusowych-w-latach-1939-1945-9788381194648.html?search_query=Niewolnicy+III+Rzeszy&results=1

wtorek, 28 maja 2019

Rety, kotlety! Babciu! - bajka Babci Zazuli:)

Z przyjemnością "uległam" prośbie Autorki, "Babci Zazuli" (czytaj, sprawiło mi to ogromną frajdę) i opiniowałam bajeczkę na tylnej stronie okładki.
Moja wnusia jest już w posiadaniu tak pięknie ilustrowanej książki. :-)
Autorką bajki jest Zuzanna Trojnacka-Dasiak

Zuzanna Trojnacka-Dasiak - Autorka bajki dla dzieci

Księgarnia "Autorska", w Jastrzębiu Zdroju, niedawno gościła Zuzannę Trojnacką-Dasiak. Autorka zaprezentowała - głównie dzieciom - swoją bajkę pt. Rety, kotlety! Babciu! Książkę pięknie zilustrowała Pani Helena Wyrwas. Gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów! :)
http://tylkorelaks.pl/787-rety-kotlety-babciu-9788381193504…

wtorek, 19 lutego 2019

Spotkanie autorskie Tomasza Kozłowskiego, autora książki "Remedium"



Zapraszam do posłuchania:
https://www.youtube.com/watch?v=zbLdv3zeWjk


Książka warta przeczytania, dotyka środowiska malarzy i myślę, że wszyscy artyści z przyjemnością zatopią się w lekturze.

Bloger o książce:
https://sztukater.pl/ksiazki/item/25601-remedium.html?fbclid=IwAR1EOGPtWrzasGNxSI2SeED1M68t9MUiHr-VkbzxM0-dlDF0i9K8-utz6rU

piątek, 12 października 2018

Tańczący z myślami. Wiersze, zapiski, zamyślenia - MAREK RÓŻYCKI JUNIOR




Marek Różycki jr. - urodzony w Zakopanem; dziennikarz, prozaik, felietonista, przez wiele lat kierował działem literackim w „Tygodniku Kulturalnym", współredagował „Kulturę i Ty", „TIM" - Tygodniowy Ilustrowany Magazyn, „Zielony Sztandar", Magazyn „Pan", „Scenę". Współpracował z wieloma tytułami - m.in.: z „Literaturą", „Miesięcznikiem Literackim", „Życiem Literackim", „Nowym Wyrazem", „Szpilkami", „Urodą", „Kobietą i Życiem", magazynem „Ona" i chicagowskim „Relaxem" – specjalizując się w rozmowach, felietonach, szkicach i esejach o wybitnych twórcach polskiej kultury, sztuki, literatury oraz – w krótkich formach literackich. Współpracował także z „Krytyką Literacką".

Od wielu lat jest korespondentem prasy polonijnej w U.S.A., Kanadzie, Litwie, Australii i Grecji. W Internecie – współpracuje m. in. z Salonem24.pl. Jest także rzecznikiem Centrum Kultury Polskiej na Litwie im. St. Moniuszki.

Napisał m. in.: „Gwiazdy w oczach czyli Hollywood po polsku", „Koszt doskonałości". „Wisłocka w pigułce", „Noce bez czułości", „Karnawał w Sodomie", „Artystyczny Bazar Różyckiego". Na publikację czeka – zacny wybór - „Arystokraci Kultury i Sztuki„.




Jako poeta Marek Różycki jr. zadebiutował w 1977 na łamach miesięcznika „Nowy Wyraz". Jego twórczość poetycka była nagradzana i publikowana m. in. w tytułach prasy literackiej: „Nowym wyrazie", „Tygodniku Kulturalnym", „Życiu Literackim", „Literaturze", „TIM-ie" Tygodniowym Ilustrowanym Magazynie, „Kulturze i Ty", „Tu i Teraz".

TAŃCZĄCY Z MYŚLAMI - wiersze, zapiski, zamyślenia" - ósma książka Marka Różyckiego jr. - jest wyborem wierszy, impresji, prowokacji, monologów, zamyśleń - łączących w sobie elementy głębokiej refleksji i humoru aforyzmów; to błyskotliwe i pełne finezyjnego dowcipu vademecum współczesnego człowieka. Marek Różycki jr., obdarzony umiejętnością ironicznej syntezy przewrotnie acz prawdziwie pokazuje rzeczywistość, ujawniając rządzące nią, często absurdalne, lub brutalno-komiczne mechanizmy.


środa, 19 września 2018

"A rzeka wciąż płynie"

SPOKÓJ

Dojrzałą jesienią
Liściem czerwonym
Podpartą
Gałązką berberysu
Ciepłem zmierzchu
Spokojnych błękitów
Października
Rojącego
Mgiełki zieleni
Kwieciem sadów
Przetkanej



STARY ODYNIEC

Był bardzo samotny. Niby las dookoła, w lesie zwierzęta, niby łatwo znaleźć bajoro do kąpieli, jesienią wszędzie złociste dęby sypią żołędziami, ale… samotność. Migotały gdzieś obrazki, gdy wraz z piękną lochą bronili stadka warchlaczków pasiatych, ale zapominał coraz bardziej. Kiedy to było?
Znał doskonale leśne ostępy – wędrował… Czuł się nieswojo, może myślał o tej loszce z przeszłości? Siedział w ostępach, żył nieźle, trochę czasem fukał i coraz bardziej doskwierała mu samotność. Może czekał na cud?
Aż cud się stał. (...)


W zbiorze Andrzeja Ostromęckiego wiersze chylą się ku prozie, a proza jak poezja jest piękna - choć bywa gorzka. Smak jak to smak, zakosztować warto, bo i osłody tam sporo, i wzruszenia i zamyślenia...

PREMIERA książki już 17 października 2018 roku.
Nie jest to produkcja masowa, bo i czytelnik wytrawny po to sięgnie... Taki co i wiersz i prozę ma w poważaniu.
Zachęcam z serca
Renezja

czwartek, 23 sierpnia 2018

http://wielkopolska.tv/przystan-osobliwosci-odc-4-2/

Najcieplejsze dzień dobry.

Zostałam poproszona o uczestnictwo w wakacyjnej akcji Telewizji Wielkopolskiej "Przystań Osobliwości" W odcinku 5 opowiadam o mojej pasji, jaką jest poezja i miłość do literatury.


Zapraszam serdecznie do posłuchania wywiadu. Mam nadzieję, ze nikt nie poczuje znużenia :)



Słonecznie pozdrawiam
Renezja

piątek, 20 kwietnia 2018

http://www.ebooki123.pl/blizej-serca_p801

Ebook szczególny. To kawałek pięknej historii chłopca, chorego na Zespół Downa, przedstawiona "oczami" chorego. O tym, jak bogatą i niewinną duszę mają chorzy na tę chorobę, nie muszę nikogo przekonywać, zapewniam więc przyjemne sercu wzruszenie :)



Jurek jest niezwykłym chłopcem. Jego wyjątkowość uwarunkowana jest obecnością dodatkowego chromosomu 21 w jego organizmie.

Co to właściwie jest Zespół Downa?

Przede wszystkim jest to odmienność biologiczna człowieka, którego natura wyposażyła w dodatkową informację genetyczną zawartą w chromosomie 21. To właśnie ona modyfikuje rozwój i kształtuje cechy wyróżniające daną osobę spośród innych.

Historia opowiedziana przez Jurka – najstarszego człowieka z trisomią chromosomu 21 przenosi nas do czasów dzieciństwa. Wspomina piekarnię, znajdującą się na dole kamienicy, w której mieszkał. Przywołuje w pamięci spotkania z zegarmistrzem, ich proste rozmowy i nasłuchiwanie tykających zegarków. Godzinne wizyty u „cioć”, które pomagały dziecku zrozumieć otaczający go świat i ludzi, dziwnie na niego patrzących.

Historia Jurka pokazuje nam, że miłość, cierpliwość i systematyczna praca potrafią dać chorej osobie sporą dawkę pewności siebie i poczucia własnej wartości.

wtorek, 20 lutego 2018

Zapraszam do przeczytaniu wywiadu przeprowadzonego ze mną :)

http://autorzy365.pl/bezpanska-poetka-nie-pozwala-sie-wstawic-w-ramy-wywiad-z-renata-grzeskowiak_a5717

piątek, 2 lutego 2018

RENEZJA - mój nowy tomik poezji :)


Przedstawiam mój najnowszy tomik poezji. Premiera przypada na 4 lutego 2018 roku.
Można go zakupić na stronie"

http://tylkorelaks.pl/721-renezja-9788381191692.html

tylko na tej stronie można zamówić tomik z indywidualną dedykacją :)
Serdecznie zapraszam :)
Autorka

wtorek, 5 grudnia 2017

Znakomity Jacek Poncyliusz - "My Wieloświaty"

Przekazuję Państwu artykuł nietuzinkowy, gdyż sam Autor, zarówno ebooka, jak i TEGO artykułu nie jest zwyczajnym "pisaczem" - jest MYŚLICIELEM.


Razu jednego grabarz pochował śmierć, która nagle umarła. A wyziewając ducha z siebie rzekła tak:
„fajnie mi było żyć pomimo wszystkiemu dobremu co tu przeszłam”
Te narodziny, te radości, te śmiechy i te chichoty. Te zachwyty i te miłości. Trudno mi było to wszystko znieść a jednak przetrwałam i zawsze wszystko co się dobrze komuś zaczęło to się nagle musiało temu komuś źle skończyć. Lecz nagle poczułam się słabo i nie miałam już siły szkodzić. Ludzie przestali się mnie bać, przyjmowali mnie między sobą z zadowoleniem, żegnali swoje powodzenie z uśmiechem. Moje istnienie jako groźna śmierć straciło znaczenie. Stałam się niestraszna i nieprzerażająca. Kiedyś to ja ŚMIERĆ byłam postrachem ludzi. A teraz jestem taka przez nich doceniona, dopieszczona. I z takim politowaniem mnie obecnie traktują. Jak bym to ja była taka biedna i nieszczęśliwa wykonując swoją powinność niszczenia. W teraźniejszości ludzkiej ja wielka i przerażająca niegdyś siła destrukcji…jestem bo jestem. Oczywista, konieczna, niezastąpiona, nudna, nieciekawa , nieinteresująca.
Śmierć. Zjawisko powszechne. Dotyczące każdego bytu i każdej istoty. Śmierć to jakiś drastyczny koniec. Czegoś co po tej zmianie nie jest już takie jak przed nią. Nasze otoczenie przesiąknięte jest śmiercią. Naszpikowane nią i przeplecione jego martwymi nićmi żalu, wspomnień, zamyślenia. Umieranie to część śmierci. Może trwać i trwać i trwać. I zanim się umrze czyli osiągnie stan śmierci to się jeszcze trzeba sporo namęczyć i dużo wycierpieć.
Dlaczego istnieje śmierć? Przecież bez niej życie było by piękniejsze, nie tak tragiczne, nie tak dramatyczne i nie aż tak katastrofalne. Jakoś tak można by było to ułożyć inaczej. Mniej boleśnie, może nawet całkiem bez cierpienia. Właśnie… dlaczego jest śmierć, umieranie, przykrość, ból, cierpienie, żal, zło???
Życie istot biologicznych jest podwójne. Nasz los to kontrast. Ruch jaki wykonujemy sami, jakiego doświadczamy do innych to ciąg zmian i strumień szantażów mentalnych. Nasze uczucia i sposoby myślenia non stop i bez przerwy podlegają wystawieniu ich na próby użyteczności, przydatności, wiarygodności. Życie weryfikuje nas i ocenia ciągle na podstawie swoich praw a nie naszych. My musimy się z tym skonfrontować i albo się przed tym obronić albo temu ulec, dostosować się lub nawet nieraz zginąć przez to.
Ogólnie rozprzestrzeniony pokój na ziemi i nieustannie trwający spokój jest pomysłem nie do zrealizowania. Skąd więc w nas ludziach jest od wieków tęsknota za takim nienaturalnym stanem rzeczywistości? Może jest to przypadłość i przywara niemądrego umysłu. Może to jakaś nasza wada postrzegania? Być może zmiany jakiekolwiek a nawet te drastyczne i podłe względem nas powinny nas cieszyć a nie przerażać przynajmniej? Przecież nie zatrzymamy zmian. Przecież pory roku to czas zapładniania, dojrzewania, korzystania, odpoczywania.
A jeśli śmierć to odpoczynek? Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie….a światłość wiekuista niechaj im świeci na wieki wieków, amen.
Nasz bieg życia, nasze starania, nasze porażki, nasze błędy. To nas męczy. Tracimy przez to siły i nawet chęci do dalszej wędrówki, rywalizacji, w konkursie dziejów naszego losu. Zmiany zamykają przed nami otwarte dotąd drzwi szans i zmiany otwierają przed nami następne drzwi kolejnych możliwości dla nas. Śmierć naszych poprzednich „wcieleń świadomości” jest strumieniem życia, jest ciągiem opowieści o życiu, jest lawiną naszych przygód.
Czas to ruchy materii w przestrzeni, historia to wariacje na temat konfiguracji opcji materii. Apokaliptyczna jest nasza natura. Od śmierci do śmierci, przez życie. Można mieć takie wrażenie, że płyniemy w życiu przez śmierć. Albo też jesteśmy notoryczną śmiercią ożywającą co i raz by nagle znów stać się śmiercią. Po co? Po co to wszystko? A cholera wie po co tak już jest. Może po to aby docenić zarówno piękno życia jak i zachwycić się koniecznością śmierci jako niezbędnego warunku dalszego ciągu życia, postępu nas samych i otoczenia. Być może tak śmierć jak i życie jest konieczne, niezbędne i niezastąpione dla siebie wzajemnie. Bez końców nie było by początków. Bez nieszczęść radość i przyjemność nie była by tak głęboko odczuwana i doceniania przez nas? Skończyła się śmierć i zastąpiło ją życie wieczne, życie w wieczności, nieskończona nieśmiertelność mino wszystkich zmian nazywanych wcześniej imieniem śmierć.
Życie jest banalne i my jesteśmy banalni.

EBOOK do zakupienia w całej sieci księgarń internetowych.
Jedna z nich: http://www.ebooki123.pl/my-wieloswiaty_p762

piątek, 24 listopada 2017

Wiktor Pielewin "Miłość do trzech zuckerbrinów"

Czy proroctwo o końcu naszego świata powinno nas zatrwożyć? Swoistym końcu ma się rozumieć – takim na miarę ludzkości, bo przecież nie Boga… Chociaż – jeśli wziąć pod uwagę ingerencję cywilizacji obcej w nasz rozwój (?), to czy rządzący światem, i nie mówimy tu o marionetkach postawionych na urzędach, nie planują Boga zastąpić i za pomocą odpowiednich przycisków ten nasz cały system wywindować w kosmos?
Już teraz możliwe jest zanurzanie się w świat cyfrowy. Można uprawiać seks, prowadzić wojny, w ciele własnego awatara zaglądać do obcych lokalizacji komputerowych. A wszystko bez wychodzenia z domu, bez schodzenia z własnego wygodnego fotela. Ba! Czując się całkowicie bezpiecznym, bo przecież „nikt mnie nie kontroluje, nie widzi!” Czy aby na pewno?
Świat widziany oczami Wiktora Pielewina dla zwyczajnego zjadacza chleba jest światem nierealnym, budzącym sprzeciw, zanim się w niego wgłębi… bo i po co nam wiedza, że jesteśmy kontrolowani, że ktoś wysoko nad nami postawiony porusza sznurkami naszych rąk, nóg, a co najważniejsze UMYSŁÓW.
Aby poznać sposób myślenia autora, trzeba dużego samozaparcia, bo książka jego nie jest książką „do poduszki” to nerwy, czasem pozrywane na strzępy, a za chwilę objawienie typu „ależ tak, przecież to logiczne!”, by po chwili trzasnąć książką o blat, wziąć głęboki oddech i otworzyć na ostatnio czytanej stronie – kontynuować swoiste sado macho własnego rozumienia świata.
Tłumacz, Aleksander Janowski jest przykładem, że nie trzeba być Rosjaninem, by zrozumieć, a nawet rozmiłować się w skomplikowanym systemie twórczym Pielewina w „Miłości do trzech zuckerbrinów”


Zapętlone?
Zgadza się... Do rozsupłania każdy niech użyje własnego zrozumienia :)
Do zakupu książki, własnej ulubionej księgarni.

piątek, 17 listopada 2017

"Tatuaże podświadomości" - Grażyna Mączkowska

https://www.facebook.com/grazynamaczkowskapisarz/…

Dzisiaj przypada premiera książki, "Tatuaże podświadomości" - Pani Grażyny Mączkowskiej. Serdecznie zapraszam na jej fan page i do księgarni tylkorelaks.pl.
Jako redaktor prowadząca, zapewniam, że treść potrafi poruszyć strunami :)



http://tylkorelaks.pl/702-tatuaze-podswiadomosci-9788381191…


Księgarnia w pełnej gotowości:)
Nikt nie może pozostać bez realizacji zamówienia:)

...............................

ciiiii....
tylko policzek szelest czyni
muskając jedwab poszewki..
ciii....

Stołpce

Jakiś czas temu miałam przyjemność poznać się z panem Aleksandrem Janowskim.Nasze rozmowy oczywiście dotyczyły literatury w szerokim znaczeniu,ale poruszyliśmy również temat wydanych przez pana Aleksandra książek. Znałam wszystkie tytuły, czytałam recenzje,ale osobiście nie przeczytałam żadnej książki.Nie z przekory,czy niechęci do czytania,tylko ja nie lubię czytać kryminałów, przemoc jest dla mnie nie do przyjęcia i nie zamierzam kołatać sobie nią głowy w celach rekreacyjnych.Nie zraziło to pana Aleksandra,a wręcz przeciwnie...przesłał mi do przeczytania piękną historię, nigdzie jeszcze nie publikowaną i nie wydaną w żadnym wydawnictwie.

"Stołpce" to historia chłopaka, któremu przyszło urodzić się pod koniec wojny na Białorusi w polskiej rodzinie. Piękna historia rozwoju intelektualnego, samozaparcia,radości z życia,a jednocześnie świetny dokument o tamtych czasach. Polska Ludowa z jej kolorami i odcieniami,obraz niewyszukany,a jakże pociągający,bo pozwalający nam zobaczyć Polskę oczami młodego intelektualisty,ambitnego,rozumnego i całkiem zdrowo myślącego. Styl i kultura pisarska pana Aleksandra zachęciła mnie do zakupu jego książek i zamierzam je sobie wszystkie przeczytać. W sprzedaży są już dwie części: "Tłumacz - reportaż z życia" I i " Reportaż z życia" II.
Miła nowina...Biografia Pana Aleksandra doczeka się niebawem kontynuacji w części trzeciej :)))
Tak to jest, z każdego podwórka inny snop światła bije,a wszystkie rozjaśniają naszą historię:)

OPADANIE

Spadam w dół... Powoli... świadomie regulując prędkość.
Mam czas rozejrzeć się dookoła.
Mijam drwiny i kpinę pseudo przyjaciół.
Uśmiechają się nieszczerze, wystawiając zębiska
gotowe pokąsać.
Zahaczam o tak zwaną troskę....
Nie żebym miała coś przeciwko zatroskaniu (matka troszczy się o dziecko) , ale jest mi to zbyteczne.
Spadam...
I co.... w trosce o moje pośladki ktoś rozłoży siatkę na dole?
Lecę sobie i myślę o tym co na górze...
O ambicjach , planach , marzeniach...
Wiele tego było. Zrywy następowały w dość systematycznych odstępach.Serce wyrywało się z piersi gotowe do wyższych celów....... umysł spał... i spał.... i spał...
Fajnie tak sobie lecieć w ciemną pustkę.
Nic nie boli , nikt nie przeszkadza.
Tylko delikatny szum w uszach nuci zapomnianą melodię.
Jakieś tchnienie budzi nostalgię za młodością,
może nawet za marzeniami. Ale przemija.
Widocznie przecięły się nasze drogi gdzieś w czasoprzestrzeni...
Znowu jestem spokojna..
Spadam sobie delikatnie, zwiększając prędkość.
Szum w uszach miesza się z szumem fal , z trzepotaniem
ptasich skrzydeł w parku, z " Franią" która w monotonii
swych obrotów posiadała moc wyciszenia i uśpienia małej dziewczynki, wtulonej w kupkę prania, w zaparowanej łazience.
To szum wspomnień o przeszłości.
Dobra ona była, ale przeminęła...
Zamykam oczy....
Przemijam...